POWRÓT DO GALERII

"...W odległych domach - jurtach zaczynają się przygotowania do nowych igrzysk. Towarzyszą im sny o sławie i bogactwie, które każdy może zdobyć. Bo Naadam jest dostępny dla wszystkich, dla aratów i dzieci, dla każdego, kto ma konia oraz dumę i fantazję pradziada Czyngis-chana. Trzeba to zobaczyć i przeżyć, by zrozumieć, czym dla Mongołów jest spuścizna tamtych czasów..."

B. Uryn

"...Zwycięzca biegnie do ustawionej w rogu czerwonej flagi i z szeroko rozstawionymi rękami imituje dostojne ruchy skrzydeł boskiego orla - garudy, który jednym machnięciem skrzydeł wywołuje wichurę. To on udzielił mu swojej siły. Przy fladze energicznie klepie się po udach i po pośladkach..."

J. Sypniewski

Ceremonia walki jest określona tradycją. Rozpoczyna się od rytualnego tańca i modłów. Zawodnicy powoli „pływającym” krokiem okrążają buńczuki Czyngis-chana, machając szeroko rozpostartymi rękoma. Naśladują w ten sposób lot orła, aby zostać niezwyciężonym. Każdej parze zapaśników asystuje dwóch sędziów. Walka początkowo wygląda na spokojną, to raczej gra nerwów i psychiczne zmagania. W pewnym momencie następuje jednak atak, rzuty i chwyty, przepychanki. Jednak walka nie jest brutalna, to raczej pokaz siły i sprytu. Nie ma ograniczeń wagowych ani czasowych. Nie można uderzać, a przegranym jest ten, kto dotknie murawy stadionu inną częścią ciała niż stopa. Jednocześnie na stadionie walczy kilka par. Ci, co wygrają, tańczą tradycyjny znów rytualny taniec orła, po czym czeka ich kolejna walka ze zwycięzcą z innej pary. Ponieważ zawodników jest 512, rund jest 9. Wygrywający 5 razy zyskują tytuł Sokoła, ci, co przetrwają kolejne rundy zostają Słoniami, tytułem zaś Lwa chlubi się zaś zwycięzca całego turnieju. Niekiedy zawodnicy wygrywają Naadam kilka razy pod rząd, wtedy cieszą się wielką sławą, nazywani są Olbrzymami, Nie-do-pokonania, Potężnymi.

◊◊◊NAADAM - ZAPASY

Na Święto Naadam Mongoł czeka cały rok. To tradycja, okazja do pokazania w 3 grach męskich 3 cnot wojownika: mistrzostwa w zapasach, jeździe konnej i łucznictwie. Główne obchody tych masowych igrzysk odbywają się w stolicy i trwają 3 dni (11—13 lipca). Z jednej strony jest to okazja uczczenia rocznica rewolucji ludowej, jednak tradycja Naadam (mong. Naadach - grać, radować się) sięga wiele wieków wstecz, do czasów, kiedy koczownicy przed ruszeniem na wojenną wyprawę lub po powrocie z niej urządzali zawody.

Przed centralnymi obchodami w całym kraju, w wioskach, ajmakach (gminach) i samonach (województwach) organizowane są eliminacje, przyciągające rzesze żadnych sławy, bogactwa, oraz uznania ludzi. Święto Naadam otwierane jest na Stadionie Naadam przez samego prezydenta, podczas wspaniałej ceremonii, przypominającej świetność państwa mongolskiego. Mieliśmy szczęście, przybywając do Mongolii w roku 2006 – to właśnie w tym roku mijało 800-lecie utworzenia państwa, dzięki czemu mieliśmy okazję podziwiać wyjątkowo imponujące igrzyska. Uroczystość rozpoczęła się od wniesienia na stadion w asyście kompanii honorowej 9 buńczuków Czyngis-chana, czyli drzewcy ozdobionych białym włosiem końskim. Tradycyjnie te symbole narodowe mieszczą się w Wielkim Chorale Ludowym, czyli siedzibie Parlamentu, jednak podczas Naadam to tu jest ich miejsce. „… Ten historyczny rytuał ma dopiero kilka lat. Wcześniej eksponowano tu czerwoną flagę, bowiem zabronione było przypominanie, że dawno temu potężni mongolscy chanowie dwadzieścia razy palili Moskwę...” (B. Uryn)

Na płycie stadionu jest nie tylko miejsce na buńczuki oraz wnoszących je wojowników. Są tu także orkiestry, chór oraz zespoły taneczne, poza tym co chwilę następuje przemarsz bądź to wojsk w strojach historycznych, bądź to zapaśników czy łuczników. Wszyscy są we wspaniałych, tradycyjnych strojach. Ogromne wrażenie sprawiają jeźdźcy, którzy wywijając szablami galopują konno, dając pokaz wspaniałych zdolności jeździeckich oraz umiejętności wytrenowania koni do chodzenia w idealnie uporządkowanym szyku. Można usłyszeć charakterystyczny, gardłowy gwizdo-śpiew (Chumji) oraz wiele ludowych instrumentów muzycznych, w tym owiany romantyczną legendą Morin chuur (długi, dwustrunny instrument zakończony rzeźbioną głową końską). Wśród wiwatów i oklasków odgrywany jest triumfalny wjazd Czyngis-chana i jego małżonki na ruchomej jurcie.

W końcu zaczyna się jedna z gier męskich – zapasy, w których tradycyjnie startuje 512 zawodników. To najlepsi z najlepszych w tej dziedzinie, wybrani w eliminacjach w kraju i poza nim. Zawodnicy występują w tradycyjnych, ludowych ubiorach (mong. chalcha), na które składają się niebieskie jedwabne majteczki, wysokie buty z zakrzywionymi do góry noskami, oraz czerwona kamizelka, mocowana sznurem zawiązanym na brzuchu. Na głowach mają spiczaste czapki z dwoma czerwonymi wstęgami, które w czasie walki trzymają ich sekundanci. Zgodnie z legendą, wojownik musi mieć odkrytą pierś, ponieważ zapasy wygrała kiedyś kobieta – teraz każdy może na własne oczy stwierdzić płeć zapaśnika. Startujący w zawodach to mężczyźni wysocy, często o bujnych brzuchach, silnych nogach. Patrząc na nich przestaje być zaskakujące, że Mongolia to także ojczyzna wielu wojowników sumo.

Najbardziej utytułowani zawodnicy mają prawo wybierać sobie przeciwników. W ten sposób następuje szybka eliminacja słabszych zawodników, a w końcowych rozgrywkach spotykają się najlepsi.

 

DALEJ

 

 

 

Wszystkie zdjęcia, teksty, pliki znajdujące się na tej stronie są własnością jej autorki i podlegają ochronie prawnej © Patrycja Ciosek