POWRÓT DO GALERII

"...Chwilami dręczyła mnie wątpliwość, czy droga nasza trzyma się ustalonego kierunku. Po długich obserwacjach odkryłem, że w trawie drogę znaczą cieniutkie ślady kół samochodowych i nawóz zwierzęcy. Pędziliśmy z szybkością siedemdziesięciu kilometrów na godzinę, ale nie odczuwaliśmy tego, ponieważ na bezdrożnym stepie, stanowiącym nie najgorszą drogę, nie ma przydrożnych drzew czy domów, a tym bardziej słupów kilometrowych.."

A. Rona-Tas

 

MON_1386_t.jpg

 

"...Zatrzymujemy się przy dość dużym owoo (oło), kamiennym kopcu. Wszyscy bierzemy trochę sera, który "spadł z nieba" i trzykrotnie, z ruchem wskazówek zegara, okrążamy owoo, rzucając po kawałku sera na kopiec. To stary zwyczaj, jeszcze z czasów szamańskich, zachowany w tradycji i zaakceptowany przez buddyzm tybetański [...] Owoo to ważne miejsce. Okrążając je, niejako podziękowaliśmy wszystkim bóstwom za opiekę i pomyślna podroż..."

J. Sypniewski

◊◊◊PRZEZ STEPY

W końcu wyruszyliśmy we wspaniałe, bezkresne przestrzenie stepowe. Zamiast ludzi i dużej ilość jurt na przedmieściach podziwialiśmy puste, proste drogi, ciągnące się aż po horyzont, znajdujące się na horyzoncie góry, stada bydła, koni i wielbłądów. Gdzieniegdzie zatrzymywaliśmy się na posiłki i kumys lub sute caj. O zaletach kobylego mleka tak pisał B. Uryn:   

"Mleko kobyle zawiera wprawdzie mniej tłuszczu i białka niż mleko krowie, natomiast ma więcej cukru mlekowego, jest bogate w witaminy, związki mineralne, enzymy i ciała odpornościowe. Ma też znaczne właściwości odżywcze. Od stuleci kumys zastępuje Mongołom nieobecne owoce i warzywa. DO dzisiaj działają (cieszące się doskonałą opinią) sanatoria leczące kumysoterapią."

"...W miarę przesuwania się z północy kraju na południe i wschód, góry oraz doliny zastępują stepy. Szata roślinna staje się coraz bardziej uboga. Liczne początkowo rzeki i jeziora zamieniają się w zbiorniki mocno zmineralizowane (zasolone), potem okresowe (wypełniane tylko latem). Zielone, trawiaste stepy stają się coraz bardziej suche i wysolone, zamieniając się w końcu w półpustynie i niewielką pustynię piaszczystą (zaledwie 3-6% Gobi)..." (B. Uryn).

W stepie podróżuje od jednej jurty do następnej, od jednej osady do drugiej. Miasteczka stepowe, czasami składające się z kilku jurt, to miejsce odpoczynku, gdzie można się pożywić, poobserwować toczące się tu życie, rozprostować kości ;-) Większe osady to po prostu szeroka, utwardzona droga, i ciągnące się wzdłuż niej domki, czasami piękny dworzec kolejowy, albo pomnik radzieckiego zdobywcy kosmosu ;-) Wielokilometrowa droga nie jest  monotonna, ponieważ co jakiś czas można na niej spotkać owoo:

"...Tuż obok środka przełęczy znajduje się dziwny pagórek, owoo. Według dawnych wierzeń wśród duchów gór, dolin i potoków poczesne miejsce zajmują straszne upiory szczytów gór. Podróżni muszą z nimi zawsze żyć w zgodzie, bo w innym razie narażeni są na lawiny, obsunięcie się ziemi, śnieżyce i wiele innych niebezpieczeństw. Dlatego składają ofiary miejscowym duchom. Ofiarą może być jakiś ulubiony przedmiot codziennego użytku lub nawet włosy podróżnego, coś, co może on ofiarować. Oczywiście warunki nie pozwalają na to, by taka ofiara była prawdziwa, bo biedny pasterz nie ma tyle skarbów, żeby mógł sobie pozwolić na pozostawienie na każdej przełęczy i na każdym szczycie górskim czegoś wartościowego. Dlatego rzeczywistą ofiarę „zastępuje” on czymś drobniejszym, i zamiast ulubionej filiżanki zostawia w ofierze kawałek czerepu, zamiast ubrania - szmatę. A gdy nie ma niczego, rzuca na stos, powiększany od stuleci przez wszystkich podróżnych. grudkę ziemi lub kamień.

Zwyczaj ten jest o wiele starszy niż lamaizm. Na niektórych terenach Mongolii i Tybetu przetrwał nawet do dziś, przybierając nieraz nowoczesną formę, na przykład taką, że na stos rzuca się starą oponę samochodową. Zwyczaj ten znany jest zresztą we wszystkich częściach świata, a. jednak uczeni nazywają go owoo, biorąc nazwę z mongolskiego. My też zatrzymujemy się przy owoo. Zgromadzone są tu obok siebie szmaty, dziurawe garnki, końskie włosie, kości, podeszwy, pieniądze. Znajdujemy tu także kamienną tabliczkę z wyrytą tybetańskimi literami słynną czarodziejską formułą Om mani padme hum..." (A. Rona-Tas)  

 

DALEJ

 

 

 

Wszystkie zdjęcia, teksty, pliki znajdujące się na tej stronie są własnością jej autorki i podlegają ochronie prawnej © Patrycja Ciosek