POWRÓT DO GALERII

 

"...W wielkich tych obszarach, po łąkach kępiastych, między szerokimi polami, pod cieniem gęstych lasów, drogi biegną daleko, daleko, jakby nigdy kończyć się nie miały, przerzynają różne wsie i wiodą do dworów, które już białe, już szare, bogatsze i uboższe, wychylają się spod lasów..."            E. Orzeszkowa

Turów podobnie jak  Dawidgródek zachował historyczny układ urbanistyczny małego kresowego miasteczka, z regularną siecią ulic i starą drewnianą zabudową. Miasteczko rozciąga się wzdłuż jednego z ramion Prypeci i jej starorzecza. Domy mają tu starą konstrukcję, większość z nich nie jest na zewnątrz pomalowana. Od czasu zmniejszenia się żeglugi po Prypeci, ta duża wioska pogrążała się w stagnacji. Teraz odzyskuje popularność, ponieważ jest od kilku lat siedzibą Prypeckiego Parku Narodowego, a zarazem najlepszym punktem wypadowym do wędrówek wśród nadprypeckich bagien (2 część relacji).

Jedną z najpiękniejszych wsi, jaką widziałam na Białorusi, są Kudrycze, leżące nieopodal ujścia Jasiołdy do Prypeci. To niewielka wieś odcięta od świata, w której zatrzymał się czas. Drewniane zabudowania, strzechy, obejścia, płoty z łozy, bocianie gniazda, wyglądają jak kilkadziesiąt lat temu.. Zostali tu już jedynie ostatni starsi mieszkańcy... 

W okolicznych wsiach krzyże przydrożne, które znikły z wiejskiego krajobrazu w czasach komunistycznych, stają się coraz liczniejsze. Teraz te znaki wiary zdobią nie tylko przycerkiewne cmentarze, ale także rozstaje i miejsca pamiętnych dla okolicznych mieszkańców wydarzeń. Na ogół są zwykłe, proste, drewniane, udekorowane za to przewiązaną białą krajką lub haftowanym ręcznikiem. Prawosławne krzyże i cerkwie, co prawda w innym, "miejskim" wydaniu, towarzyszyły mi także w dalszej części tej podróży - w Petersburgu.

◊◊◊NA BIAŁORUSKIEJ WSI

Mieszkańcy nadprypeckich wsi pochodzą od Poleszuków - jednej z najbardziej pierwotnych grup wschodniosłowiańskich, będącej mieszanką kilku plemion, która po wyparciu Bałtów osiedliła się na niedostępnych obszarach rozległych bagien. Utrudniało to kontakty z sąsiadami, tak więc ludność ta zachowała pierwotne starosłowiańskie rysy, archaiczne elementy kultury duchowej i materialnej, będące wdzięcznym obiektem badań etnografów. Poleszucy nosili onegdaj ubrania wykonane z samodziału (czyli tkanej na ręcznym krośnie tkaniny lnianej lub wełnianej), a do tego łapcie z łyka - przewiewne w lecie, a ciepłe w zimie, gdy onuce na nogach pokrywała warstwą lodu. Nie tylko ubranie, lecz także tutejsze chaty, sposób pozyskiwania pożywienia, rodzaj upraw, dostosowane były do życia w trudnym, podmokłym terenie.

Po drugiej wojnie światowej osuszenie bagien i kolektywizacja rolnictwa spowodowała zagładę tej oryginalnej kultury, jednak wciąż można znaleźć jej ślady w odległych wioskach, do których dostępu bronią otaczające je bagniska.

Jednym z takich odległych śladów jest składanie ofiar zmarłym w postaci bogato haftowanych zawisek zdobiących krzyże na grobach (więcej w 1-szej części relacji), w postaci danin z jedzenie dla ognia i rzeki.  Pomimo ogromnych zmian, jakie nastąpiły tu po II wojnie światowej, wciąż bagna i wydmy są tu regularnie odwiedzane, szczególnie przez rybaków i myśliwych. Wciąż zbierane są zioła, grzyby i jagody, wybierany jest miód. Dla otrzymywania tego ostatniego, drążono w pniach leciwych sosen i dębów, wysoko nad ziemią, sztuczne dziuple - barcie. Wycinka pierwotnych lasów pociągnęła za sobą kryzys tradycyjnego bartnictwa, które zostało zastąpione przez pszczelarstwo kłodowe. Sztuczne barcie zaczęto drążyć w kłodach odciętych części drzew, rozwieszanych potem w koronach drzew i zabezpieczanych przed łakomstwem żyjących tu niegdyś niedźwiedzi ;-) Kształt barci, ich sposób umieszczania nie zmieniły się tutaj od stuleci... Kiedyś takich sztucznych dziupli zasiedlanych przez pszczoły było wiele tysięcy. Teraz jest ich coraz mniej, choć wciąż bartnictwo jest chyba najbardziej charakterystycznym dla Poleszuków rzemiosłem. 

Stare chaty poleskie to drewniane, skromnie dekorowane, proste budowle. Jedynymi ich ozdobnikami są pionowe listwy chroniące naroża budynków oraz rzeźbione nadokienniki. Czasami pomalowane są w jaskrawe kolory. W wielu tutejszych wsiach zachował się zabytkowy układ zabudowy, pochodzący jeszcze od XVI-wiecznej reformy królowej Bony, czyli układ typowej wsi - ulicówki, z szeregiem chat po obu stronach ulicy. W większych wsiach układ bardziej się komplikuje, występują w nim krzyżujące się przecznice, bądź domy skupione są wokół centralnie położonego placu.

Taką większą wsią-miasteczkiem jest Turów, jedna z najstarszych miejscowości w granicach obecnej Białorusi. Według legendy został on założony przez kniazia Tura. Kiedyś był ośrodkiem politycznym, gospodarczym i religijnym, a o jego wielkości świadczyła duża ilość cerkwi znajdujących się w jego granicach, mianowicie 40. Teraz pozostała tylko Cerkiew Wszystkich Świętych ...

DALEJ

 

 

 

Wszystkie zdjęcia, teksty, pliki znajdujące się na tej stronie są własnością jej autorki i podlegają ochronie prawnej © Patrycja Ciosek